Styczeń i luty okazują się miesiącami, w które bardzo dużo czasu spędzę z Nuką. W styczniu będą to pierwsze dwa i pół tygodnia oraz pozostałe weekendy, a w lutym — jak dobrze pójdzie i zdam sesję w zerowych terminach — calutkie trzy tygodnie. Jako że jest to wyjątkowa sytuacja to rzeczą konieczną jest stworzenie sobie planu działania na ten czas, bo bez tego najprawdopodobniej będziemy po prostu wałkować to samo bez żadnego rozwoju albo w ogóle nie robić nic. Także ja siadam do napisania w bardziej sensownej wersji tego, co nabazgrałam w dzienniku treningowym, a was zapraszam do czytania, co i jak planujemy robić w styczniu.
- Nuka potrafi przynieść aport rzucony na odległość 5 metrów i trzymając go w pysku usiąść przede mną z głową skierowaną na moją twarz; aport puszcza dopiero, gdy dotykam go i mówię komendę
To nie jest nam potrzebne do BH-VT, ale jak już pisałam i tak chcę, żeby Nuka umiała to robić. Na ten moment Buba umie trzymać aport na komendę i umie z nim chodzić całkiem ładnie. Teraz zaczęłyśmy naukę przynoszenia go do mnie i siadania z nim na przeciwko mnie, co też zaczyna jej w miarę wychodzić. Dam jej jeszcze kilka treningów, a następnie przejdziemy do aportowania koziołka. Obawiam się, że to może być problemem, ale chyba już znalazłam sposób, jak podejść do tego tematu, żeby Nuka szybko to załapała. Samo rzucenie aportu jak piłki nie nakręci jej na tyle, żeby po niego pobiegła, więc trzeba kombinować inaczej. Do tej pory podawałam jej aport od góry, a żeby pokazać jej, że ma go też podnosić z ziemi zacznę trzymać go coraz bliżej ziemi, aż ostateczne będzie on leżał na podłodze, a Nuka na komendę zacznie go chwytać. Stąd już raczej będzie z górki. Myślę, że te dwa i pół tygodnia jakie mamy jest dobrym czasem na nauczenie jej tego i sądzę, że bez problemu damy radę to ogarnąć.
Dodatkowym celem na ten miesiąc jest nauczenie Nuki nowej głupotki, czyli komendy "benc". Komenda na wzór "zdechł pies", ale jakoś wymawianie tego nie przemawia do mnie, więc nastąpiła zmiana słowa. Uznałam, że w tym roku chcę nauczyć Nukę większej ilości nic nie wnoszących do życia sportowego komend tylko po to, aby robiła coś nowego, a nie tylko powtarzała schematy. Jej główka musi się czasem wysilić, a nie tylko robić to, co już jest wypracowane.
Styczeń zapowiada się bardzo mroźnym i śnieżnym miesiącem, przez co odpada nam wiele treningów na zewnątrz, zwłaszcza takich, gdzie wymagane jest bieganie. Dlatego oba te cele są bardziej statyczne, są takie, że jakby się uprzeć to możemy to ćwiczyć w domu albo na małym skrawku podwórka przed domem.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dziękuję za przeczytanie posta! Jeśli tekst Ci się spodobał, masz do niego jakieś uwagi lub po prostu chciałbyś o coś zapytać — skomentuj!