stycznia 31, 2026

Podsumowanie stycznia

Kończę pierwszy miesiąc 2026 roku całkiem zadowolona. Przynajmniej w kwestii naszego małego psiego świata. Ku mojemu zaskoczeniu udało mi się spędzić z Nuką cały styczeń, choć w planach były niecałe trzy tygodnie. Może nie były one niesamowicie obfite w bardzo długie spacery czy też codzienne treningi, ale za to wpadł socjal na uczelni oraz w mieście. Jak to się mówi — coś za coś.
Główny cel, którzy brzmiał:
  • Nuka potrafi przynieść aport rzucony na odległość 5 metrów i trzymając go w pysku usiąść przede mną z głową skierowaną na moją twarz; aport puszcza dopiero, gdy dotykam go i mówię komendę
został zrealizowany. Może nie z takim zaangażowaniem i radością, z jaką zakładałam, że Nuka będzie wykonywać aport, ale widzę, że ona to rozumie. I wraz z odhaczeniem tego celu w dzienniku robię przerwę dla Nuki od koziołka. Z dwóch powodów. Po pierwsze, żeby pozwolić jej odpocząć i poukładać sobie w głowie pewne kwestie dotyczące tego ćwiczenia. Nie jest to jej ulubiona komenda i już na końcowych treningach dało się zauważyć spadek w jakości wykonywania aportu. Po drugie — warunki na zewnątrz nie są za bardzo sprzyjające. Trudno jest wypracować prędkość na śniegu czy lodowisku powstałym na chodnikach. Stąd moja decyzja. Wrócimy do tego na wiosnę lub nawet dopiero latem.

Drugi cel brzmiący:
  • nauczyć Nukę komendy "benc": pies ze "stój" kładzie się, a następnie opada na bok
również udało się zrealizować. Nie było to jakoś bardzo skomplikowane i już jak coś Nuce zaskoczyło w głowie to zaczęła wykonywać tę sztuczkę nawet lepiej niż ja to sobie wyobrażałam. Wiadomo, potrzeba jeszcze trochę powtórek, żeby robiła to perfekcyjnie, ale jesteśmy już bardzo blisko tego.
Ogólnie styczeń spędziłyśmy pół na wsi pół w mieście. Nuczka pojechała ze mną do Olsztyna na tydzień, a tydzień przerodził się w calutkie dwa. Nie opłacało mi się tak krążyć, więc mając nadmiar karmy w mieszkaniu uznałam, że w sumie nic się nie stanie, jak zostanie dłużej. W tym czasie jeździła ze mną na studia, zaliczyła kilka socjali w galerii handlowej, OBI i MaxiZoo oraz pojechała dwa razy na plac szkoleniowy. Trener pokazał nam kilka ćwiczeń zwiększających motywację i skupienie psa na przewodniku. Praca domowa została zadana i staramy się ją codziennie odrabiać, bo widzę, że faktycznie to działa. Dodatkowo Nuczka odbyła dwa treningi obrony sportowej.

Na koniec miesiąca zabrałam ją ponownie do Olsztyna, bo na zakończenie semestru w ramach jednego z przedmiotów został zorganizowany pokaz psiego fitnessu oraz obedience. Po pokazie była opcja odbyć krótki trening z własnym psem pod okiem pani Marzenny, więc oczywiście skorzystałyśmy. Początkowo chciałam przerobić chodzenie przy nodze, jednak po zobaczeniu pracy pani Marzenny uznałam, że chodzenie przy nodze i tak same ogarniamy dobrze i w razie co mamy od tego naszego trenera. Postanowiłam, więc że bardziej przydatne będzie pokazanie mi, jak nauczyć Nukę dynamicznych zmian pozycji. Okazało się, że jest jakiś potencjał w tym owczarze tylko moja technika była kiepska i dlatego nie wychodziło. Dostałam kilka cennych rad oraz ćwiczeń do wykonywania w domu na wzmocnienie tylnych łap, bo bez tego nie ruszymy dalej. Mimo że nie były to bardzo długie zajęcia to wniosły bardzo wiele i skonkretyzowały mi plan działań na luty! :)
I to by było na tyle jeśli chodzi o nasz styczeń. Plany na luty w kolejnym wpisie już niedługo. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za przeczytanie posta! Jeśli tekst Ci się spodobał, masz do niego jakieś uwagi lub po prostu chciałbyś o coś zapytać — skomentuj!

Copyright © Wiejski Owczar , Blogger