lutego 02, 2026

Plan działania na luty

Plan działania na luty

W lutym mamy prawie trzy tygodnie dla siebie. Trzy tygodnie, które chcę poświęcić na działanie i pracę. Po ostatnich konsultacjach z panią Marzenną postanowiłam poświęcić więcej czasu na fitness z Nuką. Wcześniej już coś działałam w tym temacie, ale szybko zrezygnowałam. Teraz mając pewną opinię i ocenę psa od doświadczonej osoby w tym temacie wiem, że jeśli chcę coś więcej robić z Bubkiem to muszę popracować nad jej tylnymi łapami, wzmocnić jej mięśnie, wyrobić świadomość tylnych łap. Dało mi to trochę do myślenia i luty właśnie poświęcimy między innymi na częste, regularne fitnesiki w domu.

Tak więc niecałe 2 tygodnie fitnessów w domu, a 13 lutego pojedziemy do pani Marzenny po dalsze zalecenia. Dowiem się też, czy to co robię i tak jak robię w ogóle coś dało (oby dało!!) i widać postęp. Po tym jeszcze tydzień pociśniemy codziennie krótkie ćwiczenia w tym temacie, a później prawdopodobnie tylko w weekendy. Poza tym na pewno zrobimy kilka treningów z chodzenia przy nodze w rozproszeniach. Pogoda i warunki na zewnątrz niestety nie zapowiadają się sprzyjająco, więc jak najwięcej będziemy robić jak najwięcej ćwiczeń w domu.

stycznia 31, 2026

Podsumowanie stycznia

Podsumowanie stycznia
Kończę pierwszy miesiąc 2026 roku całkiem zadowolona. Przynajmniej w kwestii naszego małego psiego świata. Ku mojemu zaskoczeniu udało mi się spędzić z Nuką cały styczeń, choć w planach były niecałe trzy tygodnie. Może nie były one niesamowicie obfite w bardzo długie spacery czy też codzienne treningi, ale za to wpadł socjal na uczelni oraz w mieście. Jak to się mówi — coś za coś.
Główny cel, którzy brzmiał:
  • Nuka potrafi przynieść aport rzucony na odległość 5 metrów i trzymając go w pysku usiąść przede mną z głową skierowaną na moją twarz; aport puszcza dopiero, gdy dotykam go i mówię komendę
został zrealizowany. Może nie z takim zaangażowaniem i radością, z jaką zakładałam, że Nuka będzie wykonywać aport, ale widzę, że ona to rozumie. I wraz z odhaczeniem tego celu w dzienniku robię przerwę dla Nuki od koziołka. Z dwóch powodów. Po pierwsze, żeby pozwolić jej odpocząć i poukładać sobie w głowie pewne kwestie dotyczące tego ćwiczenia. Nie jest to jej ulubiona komenda i już na końcowych treningach dało się zauważyć spadek w jakości wykonywania aportu. Po drugie — warunki na zewnątrz nie są za bardzo sprzyjające. Trudno jest wypracować prędkość na śniegu czy lodowisku powstałym na chodnikach. Stąd moja decyzja. Wrócimy do tego na wiosnę lub nawet dopiero latem.

Drugi cel brzmiący:
  • nauczyć Nukę komendy "benc": pies ze "stój" kładzie się, a następnie opada na bok
również udało się zrealizować. Nie było to jakoś bardzo skomplikowane i już jak coś Nuce zaskoczyło w głowie to zaczęła wykonywać tę sztuczkę nawet lepiej niż ja to sobie wyobrażałam. Wiadomo, potrzeba jeszcze trochę powtórek, żeby robiła to perfekcyjnie, ale jesteśmy już bardzo blisko tego.
Ogólnie styczeń spędziłyśmy pół na wsi pół w mieście. Nuczka pojechała ze mną do Olsztyna na tydzień, a tydzień przerodził się w calutkie dwa. Nie opłacało mi się tak krążyć, więc mając nadmiar karmy w mieszkaniu uznałam, że w sumie nic się nie stanie, jak zostanie dłużej. W tym czasie jeździła ze mną na studia, zaliczyła kilka socjali w galerii handlowej, OBI i MaxiZoo oraz pojechała dwa razy na plac szkoleniowy. Trener pokazał nam kilka ćwiczeń zwiększających motywację i skupienie psa na przewodniku. Praca domowa została zadana i staramy się ją codziennie odrabiać, bo widzę, że faktycznie to działa. Dodatkowo Nuczka odbyła dwa treningi obrony sportowej.

Na koniec miesiąca zabrałam ją ponownie do Olsztyna, bo na zakończenie semestru w ramach jednego z przedmiotów został zorganizowany pokaz psiego fitnessu oraz obedience. Po pokazie była opcja odbyć krótki trening z własnym psem pod okiem pani Marzenny, więc oczywiście skorzystałyśmy. Początkowo chciałam przerobić chodzenie przy nodze, jednak po zobaczeniu pracy pani Marzenny uznałam, że chodzenie przy nodze i tak same ogarniamy dobrze i w razie co mamy od tego naszego trenera. Postanowiłam, więc że bardziej przydatne będzie pokazanie mi, jak nauczyć Nukę dynamicznych zmian pozycji. Okazało się, że jest jakiś potencjał w tym owczarze tylko moja technika była kiepska i dlatego nie wychodziło. Dostałam kilka cennych rad oraz ćwiczeń do wykonywania w domu na wzmocnienie tylnych łap, bo bez tego nie ruszymy dalej. Mimo że nie były to bardzo długie zajęcia to wniosły bardzo wiele i skonkretyzowały mi plan działań na luty! :)
I to by było na tyle jeśli chodzi o nasz styczeń. Plany na luty w kolejnym wpisie już niedługo. 

stycznia 04, 2026

Plan działania na styczeń

Plan działania na styczeń
Styczeń i luty okazują się miesiącami, w które bardzo dużo czasu spędzę z Nuką. W styczniu będą to pierwsze dwa i pół tygodnia oraz pozostałe weekendy, a w lutym — jak dobrze pójdzie i zdam sesję w zerowych terminach — calutkie trzy tygodnie. Jako że jest to wyjątkowa sytuacja to rzeczą konieczną jest stworzenie sobie planu działania na ten czas, bo bez tego najprawdopodobniej będziemy po prostu wałkować to samo bez żadnego rozwoju albo w ogóle nie robić nic. Także ja siadam do napisania w bardziej sensownej wersji tego, co nabazgrałam w dzienniku treningowym, a was zapraszam do czytania, co i jak planujemy robić w styczniu.
Głównym celem na ten miesiąc jest:
  • Nuka potrafi przynieść aport rzucony na odległość 5 metrów i trzymając go w pysku usiąść przede mną z głową skierowaną na moją twarz; aport puszcza dopiero, gdy dotykam go i mówię komendę
To nie jest nam potrzebne do BH-VT, ale jak już pisałam i tak chcę, żeby Nuka umiała to robić. Na ten moment Buba umie trzymać aport na komendę i umie z nim chodzić całkiem ładnie. Teraz zaczęłyśmy naukę przynoszenia go do mnie i siadania z nim na przeciwko mnie, co też zaczyna jej w miarę wychodzić. Dam jej jeszcze kilka treningów, a następnie przejdziemy do aportowania koziołka. Obawiam się, że to może być problemem, ale chyba już znalazłam sposób, jak podejść do tego tematu, żeby Nuka szybko to załapała. Samo rzucenie aportu jak piłki nie nakręci jej na tyle, żeby po niego pobiegła, więc trzeba kombinować inaczej. Do tej pory podawałam jej aport od góry, a żeby pokazać jej, że ma go też podnosić z ziemi zacznę trzymać go coraz bliżej ziemi, aż ostateczne będzie on leżał na podłodze, a Nuka na komendę zacznie go chwytać. Stąd już raczej będzie z górki. Myślę, że te dwa i pół tygodnia jakie mamy jest dobrym czasem na nauczenie jej tego i sądzę, że bez problemu damy radę to ogarnąć.

Dodatkowym celem na ten miesiąc jest nauczenie Nuki nowej głupotki, czyli komendy "benc". Komenda na wzór "zdechł pies", ale jakoś wymawianie tego nie przemawia do mnie, więc nastąpiła zmiana słowa. Uznałam, że w tym roku chcę nauczyć Nukę większej ilości nic nie wnoszących do życia sportowego komend tylko po to, aby robiła coś nowego, a nie tylko powtarzała schematy. Jej główka musi się czasem wysilić, a nie tylko robić to, co już jest wypracowane.

Styczeń zapowiada się bardzo mroźnym i śnieżnym miesiącem, przez co odpada nam wiele treningów na zewnątrz, zwłaszcza takich, gdzie wymagane jest bieganie. Dlatego oba te cele są bardziej statyczne, są takie, że jakby się uprzeć to możemy to ćwiczyć w domu albo na małym skrawku podwórka przed domem.

W sumie planuję zrobić 14 treningów w tym jeden (lub nawet dwa) pod okiem naszego trenera. Co najmniej 10 z nich poświęcimy stricte aportowi, resztę komendzie "benc" i przypominaniu podstaw. Także działamy, a w przyszłym miesiącu dam znać, jak nam poszło!
Copyright © Wiejski Owczar , Blogger